Innowacje dla banków jak szczepionka

APTFilter CERT-LatestNews Malware Security News SocialEngineering ThreatsActivists ThreatsCybercrime ThreatsEconomic ThreatsStrategic VulnerabilitiesAll VulnerabilitiesHardware

Daleko nam do Estonii czy Izraela, ale na rynku finansowym jest mnóstwo nowoczesnych rozwiązań. Banki i fintechowe start-upy nie mogą bez siebie żyć

Hasło „fintech” znalazło się na czele 10 terminów ekonomicznych, o które od 2015 r. bogatsza jest Investopedia. Oznacza ono jakąkolwiek innowację w sektorze finansowym, co jest istotnym rozszerzeniem pojmowania tego terminu, początkowo odnoszącego się tylko do nowych rozwiązań płatniczych oraz usług dla klientów indywidualnych. Dzisiaj fintech obejmuje wszystko, co pomaga w zarządzaniu finansami, ułatwia realizację płatności, wspiera systemy bankowe itp. Wokół innowacji finansowych wyrosła cała branża, skupiająca już nie tylko start-upy, ale też firmy o kapitalizacji liczonej w miliardach dolarów.

WSPÓLNYMI SIŁAMI:

Zobacz więcej

WSPÓLNYMI SIŁAMI:

Debatę „Fintech, szansa czy zagrożenie dla tradycyjnego rynku finansowego” „Puls Biznesu” zorganizował wspólnie z bankiem Citi Handlowy. Wzięli w niej udział Sławomir S. Sikora, prezes Citi Handlowego, Artur Małek, szef marketingu firmy Finanteq, Barłomiej Gola, prezes SpeedUp Venture Capital Group, Loukas Notopoulos, prezes Vivus Finance, i Przemysław Paczos, kierownik projektów BRIdge w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.Debatę poprowadził Eugeniusz Twaróg z „PB” (z lewej). Grzegorz Kawecki

Sektor jest jeszcze bardzo młody, bo liczy sobie nie więcej niż 10 lat, urósł już jednak w siłę na tyle, że tu i ówdzie słychać głosy, iż powoli będzie zastępować tradycyjne banki, które staną się strażnikami depozytów i źródłem pieniądza. Relacje z klientami przejmą innowatorzy obeznani z nowymi technologiami. O tym, czy firmy fintechowe są zagrożeniem dla branży bankowej, czy też mogą dać impuls skostniałemu nieco sektorowi, i gdzie są obszary współpracy, rozmawialiśmy w „Pulsie Biznesu” z przedstawicielami banków, firm finansowych, start-upów fintechowych, inwestorów obecnych w tym segmencie rynku i organizacji wspierającej rozwój innowacyjnych firm.

Sektor trudny do ugryzienia

Sławomir S. Sikora, prezes Citi Handlowego, uważa, że w ciągu ostatnich 2-3 lat na sektor bankowy oddziaływały dwa czynniki: regulacje, których wysyp zapoczątkował upadek Lehman Brothers, oraz nowe technologie, coraz mocniej wpływające na funkcjonowanie branży. — W ciągu 3-5 lat technologie będą miały zdecydowanie większy wpływ na sektor niż regulacje. O ile regulacje zmuszają banki do zmiany profilu ryzyka i zwiększają koszty, o tyle technologie zupełnie zmieniają sposób świadczenia usług, sprawiając, że rynek usług finansowych staje się jeszcze bardziej konkurencyjny. Przy czym w wielu aspektach nie jest już zarezerwowany wyłącznie dla banków — powiedział Sławomir S. Sikora. Banki będą musiały dostosować się do zmieniających się warunków i podjąć współpracę z firmami fintechowymi.

W tej relacji bank reprezentuje konserwatywny świat finansów, będący równocześnie synonimem bezpieczeństwa. Natomiast technologiczne firmy mają pomysły, jak zaspokoić potrzeby wchodzącej na rynek grupy nowych klientów, oczekujących wygodnych rozwiązań technologicznych. Zdaniem niektórych publicystów, banki stają się „Kodakami XXI”, instytucjami, które nie dopasowały się do nowych reguł gry dyktowanych przez innowacyjne rozwiązania, szybko i łatwo dostosowujące się do zmian mentalnych, kulturowych i społecznych, szczególnie wśród młodych ludzi, wychowanych na social mediach.

Bartłomiej Gola, szef SpeedUp Capital, przyznał, że faktycznie żyjemy w czasach nowej rewolucji przemysłowej — w XIX w. świat odmieniły para i stal, teraz przełom powoduje ogromna moc obliczeniowa połączona w globalną sieć. Sektor finansowy jest jednak bardziej odporny na przemiany niż inne segmenty rynku.

— Mark Andersen, twórca Netscape’a, mówi „software is eating the world”. Każda branża będzie dotknięta rewolucją rozgrywającą się w naszych kieszeniach — w sensie urządzeń, które nosimy ze sobą, a nie pieniędzy. Branża finansowa jest najtrudniejsza do „ugryzienia”, bo jest regulowana — powiedział Bartłomiej Gola.

— Sektor bankowy ma i będzie miał ogromną przewagę nad fintechami, jaką daje kapitał. 15 mld zł rocznego zysku — która branża ma takie wyniki! Jeśli chodzi o regulacje, gdybyśmy rozmawiali z energetykami czy przedstawicielami telekomów, też by narzekali. Regulacja jest efektem tego, że ktoś kiedyś nabroił — stwierdził Loukas Notopoulos, prezes Vivus Finance.

Jego zdaniem, dyskusja o fintechach jest tak gorąca, bo najwięcej takich firm powstaje w USA. Wynika to ze specyfiki i różnorodności amerykańskiego rynku bankowego, na którym działają municypalne banki, dość opóźnione technologicznie, banki regionalne, odpowiadające naszym bankom spółdzielczym, i wreszcie banki o zasięgu krajowym i międzynarodowym. — Polski sektor bankowy w porównaniu z amerykańskim to fintech, jeśli chodzi o pomysły, rozwiązania. Gdyby mBank powstał w Stanach, zdominowałby rynek finansowy — powiedział Loukas Notopoulos.

Słoń i mysz

Nieco wcześniej padła sugestia, że banki w przyszłości może czekać los telekomunikacyjnych gigantów. Firmy takie jak AT&Tczy BT zainwestowały miliardy w położenie

kabli telekomunikacyjnych, wykorzystywanych teraz przez spółki technologiczne, które zarabiają na usługach dodanych. Artur Małek z Finanteqa stwierdził, że taki scenariusz w jakimś stopniu już się realizuje, co widać na przykładzie Apple Paya, do którego dołączają kolejne banki — bo nie mają wyjścia.

— Jako klient mam kontakt z bankiem tylko wtedy, gdy używam karty. W coraz mniejszym stopniu będziemy zwracali uwagę, którego banku logo się na niej znajduje. Bank będzie dostawcą finansowania, źródłem pieniądza — mówił Artur Małek.

Finanteq niedawno zdobył wyróżnienie w globalnym konkursie Citi Mobile Challenge, potem wygrał Best of the show podczas konferencji Finnovate w Nowym Jorku. To duży sukces polskiego start-upu i polskiego rynku fintechowego. Można jednym tchem wymienić jeszcze kilka polskich, innowacyjnych firm ze świetnymi pomysłami i dużym potencjałem przyciągania inwestorów. Niestety, liczba pomysłów z zakresu fintech jest ograniczona, co widać na przykładzie danych Fundacji Start Up Polska. Tylko 6 proc. nowo powstałych firm ma rozwiązania dla rynku finansowego.

— Jesteśmy rynkiem średniej wielkości i można u nas zarobić. Natomiast lokalny charakter sprawia, że nie powstają u nas globalne firmy. Estończycy produkują je masowo, od Skype’a po TransferWise’a, ponieważ muszą szukać rozwiązań o charakterze uniwersalnym — ocenił szef SpeedUp Capital. Sławomir S. Sikora zwrócił uwagę, że Estonia jest krajem, w którym wszystkie sprawy można załatwić przez internet. Ma niespełna 1,5 mln obywateli, a chce mieć 10 mln e-obywateli, czyli osób z całego świata, które zarejestrują się w Estonii przez internet.

— U nas otoczenie jest znacznie bardziej konserwatywne, a awangardą zmian są m.in. banki. Trudno znaleźć branże, które dokonały tak dużego postępu technologicznego jak bankowa — stwierdził prezes Citi Handlowego. Przemysław Paczos z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju obrazowo opisał relacje między bankami a start-upami: banki są jak słoń, trochę nieruchawy, ale potężny i silny. Fintechy są jak mysz, małe i zwinne. Boją się słonia, ale w słoniu również tkwi atawistyczny strach przed myszą.

— Niezbędna jest współpraca między start- -upami a bankami, które znacznie lepiej wiedzą, jak definiować swoje potrzeby. Natomiast start-upy mogą dostarczać rozwiązania, na które banki nie są w stanie wpaść, bo korporacje mają swój naturalny bezwład. A start-up to energia. W Silicon Valley każdy marzy o współpracy z bankiem. Myślę, że w Polsce aż tak dużego zaufania do banków nie ma — powiedział Przemysław Paczos, dodając, że ma nadzieję, iż za rok, dwa prezes Citi Handlowego będzie opowiadać o innowacjach w banku, które powstały dzięki start-upom.

Innowacje jak szczepionka

Odnosząc się do tego porównania, Bartłomiej Gola stwierdził, że start-upy nie zjedzą banków, ponieważ nawet tak energiczne firmy jak TransferWise, to tylko „myszki”. Uważa on, że tylko nieliczne segmenty rynku bankowego w jakimś stopniu zostały przejęte przez fintechy: wymiana walut w internecie, płatności i drobne pożyczki.

— Kluczem do rozwoju z perspektywy banku jest segmentem B2B, gdzie jest bardzo mało innowacyjności startupowej, choć niektóre rozwiązania pewnie powstały w małych firmach i zostały potem przejęte przez duże. Większość start-upów marzy o tym, żeby zostać przejętym przez większego gracza. I nie ma w tym nic złego, bo start-upy są rozsadnikami innowacyjności — powiedział szef SpeedUp Capital. Loukas Notopoulos wyjaśnił, że start-upy nie wchodzą w segment korporacji, ponieważ innowacje już tutaj są — w postaci szytych na miarę rozwiązań dla klienta. Podkreślił, że innowacja nie musi być czymś absolutnie przełomowym i odkrywczym.

— Są firmy, które wpadły na superpomysł, połączyły biznesową potrzebę z technologią i okazało się, że osiągnęły hipotezę wartości. Potem trzeba przejść do hipotezy wzrostu i tu potrzeba dużo kapitału — powiedział Loukas Notopoulos. Szef Citi Handlowego ponownie sięgnął po obrazowe porównanie: nowe technologie są jak szczepionka na chorobę towarzyszącą firmom od wieków. Dla wielu z nich osiągnięty sukces był początkiem porażki, bo unosząc się na fali powodzenia, popadały w inercję, przestały reagować na otoczenie, bo po co cokolwiek zmieniać, skoro wszystko zostało dobrze wymyślone.

— Zmiana technologiczna w sposobie komunikacji czy transportu wywracała biznesy i szły one pod wodę. Nazywam technologie szczepionką, ponieważ powodują, że banki nie mogą się czuć komfortowo. Mają świadomość, że cały czas są podgryzane. Skala nie jest jeszcze duża, ale musimy się sprężać, jesteśmy ciągle pod presją konkurencji — powiedział Sławomir S. Sikora.

Jego zdaniem, szybka adaptacja technologii w dziedzinach płatności sprawi, że bankowości nie przytrafi się „uberyzacja”. Przykład kantorów internetowych dowodzi, że banki po początkowym szoku dostosowują się cenowo, reorganizują wewnętrznie i dalej konkurują na rynku walutowym.

— Tam, gdzie banki są nieefektywne, gdzie pobierają obiektywnie zbyt wysokie marże, tam jest pole do innowacji. Warto przestać lamentować, że marże są za wysokie, bo od kiedy jest internet, w każdej chwili ktoś może przyjść i te marże zabrać. Trzeba więc znaleźć swój sposób na konkurowanie — stwierdził prezes Citi Handlowego. Bartłomiej Gola wymienił trzy elementy świata finansów, które zmienił internet. Po pierwsze, wyeliminował pośrednika. Po drugie, umożliwił powstawanie kryptowalut, co z jednej strony podważyło monopol państwa na emisję pieniądza, a z drugiej udostępniło dobrodziejstwa technologii blockchain, mającej potencjalnie szerokie zastosowanie do przesyłania i bezpiecznego przechowywania informacji.

— To może być naprawdę przełomowa technologia — stwierdził Bartłomiej Gola. Trzeci obszar, na który silnie oddziałuje internet, to waluty powiązane z grami i związany z nimi rynek wymiany, pośrednictwa, sprzedaży, znajdujący się poza wszelkimi regulacjami.

— Blockchain w odniesieniu do banków może zmienić obszar B2B w zakresie międzynarodowych rozliczeń. Do tego niezbędna jest współpraca i ustalenie standardu — jedna instytucja nie zrobi przełomu. Blockchain jest technologią w fazie dziecięcej, ale z ogromnym potencjałem — powiedział Sławomir S. Sikora.

Nadzieja w X, Y

Na koniec debaty powrócił temat polskiej innowacyjności i odniesienia do Estonii, która będąc niewielkim krajem, jest wylęgarnią nowych pomysłów biznesowych z obszaru fintechu.

— Dlaczego Estonia albo Izrael, kraj otoczony samymi wrogami, są tak innowacyjne? Bo musiały coś zrobić, żeby przetrwać. U nas dużo mówiło się o tym, że powstaną klastry, strefy ekonomiczne miały przekształcić się w technopolis. W Izraelu powstały klastry łączące uczelnie, armię, państwo, które specjalizują się w cybersecurity. Dlatego na Nasdaq izraelskie spółki należą do najliczniejszych. Tam była strategia. W Estonii też — powiedział Loukas Notopoulos. Sławomir S. Sikora stwierdził, że w technologii państwa nie potrzeba, bo innowacyjność opiera się na prywatnym kapitale i pomysłach. — I to jest piękne.

Rynek mógłby rozwijać się jednak jeszcze szybciej. Podam przykład Singapuru, bo postawił na innowacje jeszcze przed Estonią i Izraelem. Z dochodu ok. 500 USD na mieszkańca ten kraj doszedł do 50 tys. USD. To nie udaje się przypadkowo. Popatrzmy na Estonię, na działanie e-administracji. Gdyby administracja rządowa i samorządowa stworzyła warunki dla załatwiania w przyszłości większości spraw drogą elektroniczną, to wzrost PKB w Polsce mógłby wynosić dzisiaj 4-6 proc.

Tymczasem u nas np. podpis elektroniczny to wciąż model, który dopiero raczkuje — podkreślił prezes Citi Handlowego. Opowiedział o rozmowie z prezydentem dużego miasta, który miał do wyboru: zrealizować trwałą inwestycję lub udostępnić darmowe Wi-Fi mieszkańcom. Oczywiście wybrał trwałą inwestycję — symboliczny aquapark.

— Być może pokolenie X, Y, mając ten sam dylemat, podejmie inną decyzję. Wierzę, że kolejny aquapark czy inna tego typu inwestycja nie są tak ważne jak udostępnienie internetu setkom tysięcy ludzi — mówił Sławomir S. Sikora. [DI]

© ℗

Podpis: ET

http://pulsbiznesu.pb.pl/4414869,56825,innowacje-dla-bankow-jak-szczepionka?utm_source=tag_&utm_medium=rss